Sylwia Cholewa kl. IIb

 

 

Podróż – moja miłość

 

 

            Kto nie podróżował rankiem zatłoczonym autobusem ni razu, ten nigdy nie zrozumie, dlaczego jednak nie wszystkie drogi prowadzą do Rzymu,ot tak. Już samo dotarcie na przystanek jest nie lada wyzwaniem. Bo przecież trzeba zabrać wszystkie potrzebne rzeczy, zamknąć dom, przemierzyć te kilkaset metrów, przedzierając się przez zaspy i jadąc po drodze pokrytej lodem bez łyżew, a w zwykłych, podobno antypoślizgowych butach. Po kilku minutach widzę pierwszy cel podróży – budkę, która dzielnie udaje przystanek na miarę XXI. wieku. I tutaj zaczyna się zabawa – szukanie biletu miesięcznego w otchłani plecaka czy kieszeni lub tam, gdzie się tylko zmieści ten kartonik. Teraz, zwarta i gotowa czekam, aż będę mogła wejść do ciepłego autobusu i zająć swoje miejsce.

            Zwykle tylko na tych marzeniach się kończy, bo właśnie tego dnia jednak wszyscy inni uczniowie postanowili poszerzyć swoje horyzonty w szkolnych placówkach, zajmując wszystkie wolne miejsca siedzące. A i jeszcze jakaś przemiła starsza pani z kilkoma siatami, Bóg wie z czym w środku, postanowiła pozałatwiać wszystkie sprawy. Siedzenie obok niej zajmują oczywiście te wielce strudzone bagaże, które czeka tylko osiem lekcji w szkole, podróż powrotna, robienie zadań domowych i nauka, bo miejsca na tego typu walizki nie widać, mimo że jest go o wiele więcej niż dla mnie w czasie tej podróży. Stoję więc, jedną ręką trzymam się kurczowo siedzenia po lewej stronie, a drugą uchwytu bezpieczeństwa. Warto również wspomnieć, że takie stanie, to nie takie tam zwykłe stanie, to test sprawności manualnych i fizycznych podczas każdego zakrętu, manewru, wymijania i trudno powiedzieć czego jeszcze. Zwłaszcza zimą, gdzie środkowym korytarzem płynie śnieżna rzeka, a gdzieś na przodzie unosi się jeszcze kra z ostatniego przystanku.

            Mówią, że podróże kształcą. Jest to prawda, każdego ranka, jak już sobie tak stoję, mogę posłuchać niezmiernie ciekawych opowieści moich współtowarzyszy podróży po lepsze życie. A to, że ktoś się z kimś pokłócił, a to się znowu przeprosił po kilku minutach milczenia, zaczął biegać, dostał nową grę, zaadoptował psa ze schroniska, zapomniał zrobić pracy domowej, dostał piątkę ze sprawdzianu i poleciał na księżyc i z powrotem w zaledwie jedną noc. Dlatego czasem o wiele lepszym rozwiązaniem jest założyć słuchawki na uszy, włączyć muzykę i czekać na metę tej podroży, myśląc o życiu i walcząc o przetrwanie między kolegą, który stoi za mną, a plecakiem koleżanki z przodu. Warto również wspomnieć, że osoby, które wysiadają jako pierwsze, zawsze zajmują miejsca na samym tyle, bo przecież to jest logiczne. Potem nie muszą przedzierać się przez cały autobus i prosić kierowcy, żeby poczekał, bo jeszcze ,,oni nie wysiedli''. Tak oto upływa dwudziestominutowa, a z czekaniem na przejazd pociągu dwudziestopięciominutowa, codzienna podróż do szkoły.

            Droga powrotna wydaje się o wiele szybsza. Jest więcej miejsca, mniej ludzi i mam możliwość porozmawiania z towarzyszami rannego, podróżniczego fiaska. Już nie słychać tak dużo opowieści o prawdziwym i wcale niewyidealizowanym życiu, a wszystko dzięki zmęczeniu i dodatkowej dawce wiedzy. Czasem, choć z trudem muszę przyznać, że bardzo rzadko, popołudniami bagaże starszych pań są mniej ,,zmęczone'' i trafiają do schowka, a nie na siedzenie obok właściciela. Cała podróż upływa przy dźwiękach wydobywających się z głośnika: aktualne wiadomości, muzyka i ... kontrola biletów. Sięgam po kartonik do kieszeni, prosząc, żeby tam był, pokazuję wiecznie uśmiechniętej pani, uprzejmie dziękuję i trwam dalej w codziennej podróży życia, która kończy się tam, gdzie zaczęła. Droga wydaje się mniej śliska, pewnie dzięki soli i piaskowi, a zaspy nie są na środku chodnika, a obok niego. Teraz pozostaje mi tylko czekać na jutrzejszy, upragniony poranek i kolejną podróż w (nie)znane miejsce.

 

 

 

                                                                                                                                                          Spektakl muzyczny ,,Lalka''

 

            Dnia 14 lutego 2017r. o godz. 12:00 grupa uczniów z I Liceum Ogólnokształcącego im. gen. Władysława Sikorskiego obejżała spektaklu muzycznym ,,Lalka'' w pobliskim Domu Kultury. Widowisko to przygotowała grupa ,,COGITO'', w skład której wchodzą aktorzy teatrów krakowskich: Karolina Kazoń, Daniel Malchar, Karol Kossakowski i Filip Jasik.

            Artyści, w nieco ponad godzinę, przy pomocy słowa mówionego i muzyki, przedstawili wszystkim zebranym historię bohaterów arcypowieści Bolesława Prusa. Wszystko zaczęło się od monologu Wokulskiego na temat marności życia w Polsce,  braku perspektyw na przyszłość oraz zauroczenia Izabelą Łęcką podczas wizyty Stanisława w teatrze. Dalej pojawiły się rozmowy Wokulskiego o miłości . Następnie widzieliśmy powrót bohatera do Warszawy, spotkanie z dawnym przyjacielem – Rzeckim, rozmowę arystokratki z ojcem na temat Wokulskiego oraz obiad u Łęckich. Kolejno towarzyszyliśmy bohaterom podczas podróży pociągiem do Paryża, byliśmy świadkami próby samobójczej Stanisława i odczytania jego testamentu. Warto zaznaczyć, że aktorzy wykazali się wielkimi umiejętnościami i doskonałym warsztatem aktorskim. Zaprezentowali na scenie cały wachlarz swoich możliwości: wygłaszali monologi, dialogi, śpiewali, tańczyli, gestykulowali i dopełniali wszystko odpowiednią mimiką.

Puentą całego spektaklu była piosenka ,,To wszystko głupstwo'' wykonana przez aktorów.  Słowa: ,,...życie jest tylko teatrem, a my marionetkami'' pozostawiły wiele do myślenia wszystkim widzom. 

            Po zakończeniu przedstawienia uczniowie zgodnie stwierdzili, że bardzo podobał im się ten spektakl i że z chęcią będą uczestniczyć w kolejnych.  Uwagę przykuły oryginalne piosenki, oprawa muzyczna widowiska, scenografia oraz kostiumy aktorów rodem z ,,Lalki''. Fragmenty powieści Bolesława Prusa wystawione na scenie, uzupełnione odpowiednio dobranymi piosenkami, przemawiały do widzów i doskonale oddały losy galanteryjnego kupca uwikłanego w romantyczną miłość.

           

           

 

Sylwia Cholewa kl. IIb

 

Jak polubić fizykę?